krzysztof-kieslowskiMimo iż obecnie Krzysztof Kieślowski, znany jest głównie jako autor filmów fabularnych, przez wiele lat tworzył równie wartościowe i wybitne filmy dokumentalne. Zainteresowanie dokumentem wyniósł już ze szkoły filmowej, czym dał wyraz w temacie swej pracy dyplomowej „Film dokumentalny, a rzeczywistość”. Postulował w nim m.in. odwrócenie się od konwencji artystycznych i komentarza odautorskiego na rzecz opowiadania rzeczywistością. Zaczął przedstawiać bohaterów uwikłanych w panujący system. Jego dokumenty były obrazkami w których przenosił absurdy PRL-u na grunt pomniejszych światów. Światów w których spotkać można było robotników, lekarzy, dozorców kolejowych i wielu zwykłych ludzi żyjących w tamtych czasach. Światów w których każdy miał swoje określone miejsce i przynależność.

z-miasta-lodzi

” Z miasta Łodzi „

Już w swoim dyplomowym filmie reżyser przedstawia społeczność lokalną miasta Łodzi. Miasta, które jak sam pisze „jest pełne dziwactw, najróżniejszych absurdalnych pomników, kontrastów, tramwajów i starych fur jeżdżących z węglem do tej pory. Pełne okropnych restauracji i strasznych barów mlecznych. Pełne śmierdzących i zaszczanych, obrzydliwych klozetów. Pełne jakichś ruin, dziur, komórek”.1 Czarno-biała etiuda „Z miasta Łodzi” w niezwykły klimat tego miasta. Reżyser wychodzi w nim od dokumentacji wypowiedzi pracowników stających w obronie orkiestry zakładowej. Pokazana rzeczywistość wiele się różni od tej opisanej w ówczesnych gazetach i tej ukazywanej w propagandowych filmach. Przewijające się przez film postaci opowiadają o swoich marzeniach, lękach i nadziejach związanych z życiem w mieście Łodzi. W ich twarzach można zauważyć pewien niepokój, zmęczenie codziennością życia. Reżyser w niezwykle sugestywny sposób filmuje również samo miasto z wszystkimi jego niedoskonałościami. Woli pokazywać prawdę niż operować jedynie półprawdami. W debiutanckim filmie widać również niezwykłą umiejętność obserwacji i przenoszenia własnych doświadczeń na filmowany obraz. Kieślowski pytany w wywiadach o ową niezwykłą sprawność obserwacji zwykł opowiadać historię o grach, które prowadził wraz z kolegami ze szkoły filmowej, które uczyły ich obserwować Łódź. Jedna polegała np. na obserwacji staruszki, która każdego dnia odbywała kilkugodzinną wędrówkę do oddalonej o niewiele metrów toalety publicznej. Reżyser z kolegami codziennie przyjmowali zakłady, na którym metrze w danym dniu będzie owa starsza pani. W innej grze każdy dodawał sobie odpowiednią ilość punktów za spotkane w drodze do szkoły osoby bez ręki, nogi etc. Te dosyć okrutne gry miały wpłynąć jak to potem mówił reżyser na dostrzeganie wszystkich elementów wpływających na życie w mieście.

bylem-zolnierzem

” Byłem żołnierzem „

W nakręconym niecały rok później dokumencie „Byłem żołnierzem” reżyser znów skupia się na przedstawieniu relacji bardzo określonych postaci. Obrazuje w nim żołnierzy, którzy stracili wzrok na frontach II wojny światowej. Zadaje im pytania o ostatnią rzecz, którą widzieli, o tym kogo winią za swój stan, jak teraz żyją i czym ich życie obecne różni się od życia obecnego. Jak sam później pisał był to „dosyć ładny film, dokumentalny, ale nie zleceniowy (…) opowiadający o żołnierzach, którzy właściwie cały czas siedzą przed kamerą i mówią”.2 Jednak to właśnie niezwykła łatwość w prowadzeniu rozmowy i celność obserwacji stanowią o niezwykłej sile tego filmu.

Prawie równocześnie z filmem „Byłem żołnierzem” powstał kolejny film reżysera „Fabryka”. Jest on o tyle ważny, gdyż zapisał się w historii jako pierwszy film Kieślowskiego zatrzymany przez cenzurę. Przedstawia w nim pracowników ursuskiej fabryki traktorów. Skontrastowana zostaje praca zwykłych robotników, pracujących w halach z nie mającymi sensu naradami ludzi usytuowanych na wyższych szczeblach. W tym dokumencie reżyser po raz pierwszy na taką skalę przenosi krytykę państwa socjalistycznego na grunt małej, hermetycznej społeczności. Wszak film nie tylko ma na celu pokazanie sytuacji w tym konkretnym zakładzie, ale odsłania „dramat rozgrywający się w wielu przedsiębiorstwach”3 w których „zła organizacja pracy niweczy ludzkie wysiłki”4. Krytyka sięga funkcjonowania wszystkich zakładów w realiach gospodarki socjalistycznej.

W roku 1972 na fali wzmagających się strajków robotniczych reżyser zrobił swój najbardziej polityczny film dokumentalny „Robotnicy ’71. Nic o nas bez nas”. Próbuje w nim sportretować stan umysłów robotników początku lat siedemdziesiątych. Skupia się akurat na tej warstwie społecznej, gdyż jak sam wspomina „jeszcze wtedy była to tak zwana klasa rządząca (…) i wydawało się, że dobrze byłoby pokazać, że ta klasa myśli i to myśli mniej więcej tak, jak mnie się wydawało, że należało wtedy myśleć”.5 Ta wypowiedź pokazuje co miało dla reżysera znaczący wpływ przy wybieraniu tematów swoich filmów dokumentalnych. Wybierał i przedstawiał grupy, grupki czy całe warstwy społeczne, których sposób myślenia był albo bardzo podobny jego przekonaniom, albo od jego przekonań skrajnie różny. W przypadku „Robotników” reżyser przedstawia myślenie opierająca się na dążeniu do demokratyzacji kraju. Przedstawiając zwykłych pracowników fabryk i ich próby walczenia o demokrację w zakładach pracy odnosił się znowu, podobnie jak wcześniej w „Fabryce” do sytuacji bardziej uniwersalnej, bo dotykającej cały kraj. Kolejny raz bazując na przedstawieniu pewnego wycinka rzeczywistości reżyser próbuje ukazać pewną większą całość.

Podobnie jest chociażby w filmie „Refren”. Krytyce poddana tutaj zostają nadmierna biurokracja i niejednokrotnie bezduszna postawa różnej maści urzędników. Tym razem reżyser podgląda z kamerą zwyczaje panujące w zakładzie pogrzebowym. Ludzie, przychodzący do zakładu po stracie bliskich, są przyjmowani w nim niczym petenci w każdym innym urzędzie. Chłodna i sformalizowana postawa pracowników zakładu zostaje zestawiona z uczuciami ludzkimi. Kieślowski w sposób bardzo mocny akcentuje wszystkie charakterystyczne „urzędnicze” postawy. Film mimo tego, że został nakręcony wiele lat temu w zupełnie innym systemie wydaje się być niezwykle aktualny.

Kolejnym filmem w którym reżyser obrazuje mikroświat, rządzący się swoimi specyficznymi prawami był „Szpital”. Bardzo ciekawa jest geneza tego filmu, który nakręcony został już po debiucie fabularnym Kieślowskiego. Reżyser chciał zrobić film o heroizmie, o współczesnych bohaterach. Początkowo planował by bohaterami uczynić polskich siatkarzy, którzy dopiero co zdobyli złoty medal olimpijski. Następnie planował zrobić film o ratownikach górniczych. Ostatecznie padło jednak na środowisko lekarskie. Kieślowski prawie przez rok był obecny z kamerą przy pracy lekarzy ze szpitala I Oddziału Chirurgii Urazowej przy ulicy Barskiej w Warszawie. Reżyser jak sam później pisał chciał ”pokazać że ci ludzie mają odrobinę serca i mimo tego, że nie ma ciągle waty, nie ma prądu, nie ma urządzeń, to oni swoich pacjentów jakoś składają do kupy…”.6 Chciał zrobić film o bohaterach dnia codziennego. Praca przy tym dokumencie nie była łatwa, gdyż zdarzało się że ekipa filmowa towarzyszyła lekarzom przez cały czas trwania ich ostrych dyżurów, niekiedy nawet ponad dobę. Kieślowski jeszcze bardziej niż w poprzednich filmach przeniknął tutaj niejako w świat, który obserwował. Stał się jego częścią, co pozwoliło mu niezwykle obiektywnie rejestrować filmowaną rzeczywistość. Postał dokument, który oprócz przedstawienia heroizmu lekarzy obnażał niedoskonałości całej socjalistycznej rzeczywistości. Udało mu się zarejestrować najdrobniejsze przeszkody piętrzące się przed dzielnymi lekarzami. Jednym z najbardziej kojarzonych fragmentów filmu jest scena w której lekarzom podczas operowania pęka młotek. Jest to zwykły młotek, taki jak do wbijania gwoździ. Jak później opowiadał jeden z lekarzy „w mojej 30-letniej karierze chirurgicznej młotek pękł tylko dwa razy. Ale raz pękł właśnie w czasie zdjęć Kieślowskiego”. Ten przypadek, pokazuje jakie reżyser miał ogromne szczęście do filmowanej rzeczywistości. I jaką cierpliwość. Wszak cały rok wniknął w całe to środowisko właśnie dla takich scen jak ta z młotkiem. Scen z jednej strony prostych, z drugiej niosących ze sobą ogromną siłę oddziaływania na widza. Reżyser bardzo zżył się zresztą z całym środowiskiem tych lekarzy. Jak sam potem pisał „Ci lekarze byli tak otwarci i myśmy się tak zaprzyjaźnili, że czuli się przy nas, jakby nas nie było”.7 Taka postawa była jakże różna od podstawy wielu innych dokumentalistów, a w szczególności reporterów telewizyjnych, którzy jedynie „przychodzą, podstawiają komuś pod nos mikrofon i każą mu odpowiadać na jakieś pytania”.8

z-punktu-widzenia-nocnego-portiera

” Z punktu widzenia nocnego portiera „

Mikroświaty Kieślowskiego często miały swojego jednego konkretnego przedstawiciela. Tak też było w kolejnym filmie reżysera w którym przedstawił historię strażnika fabrycznego, zajmującego się utrzymaniem dyscypliny na terenie dworca kolejowego. Marian Osuch, bohater „Z punktu widzenia nocnego portiera” reprezentował wydawało by się wszystkie negatywne cechy wszystkich ówczesnych stróżów prawa. Kumulowały się w nim, przedstawiając go jako postać nacechowaną niezwykle pejoratywnie. Celem reżysera nie był jednak a tak personalny na tę konkretną postać, a jedynie na pewien sposób myślenia ludzi podobnych Osuchowi. Stąd reżyser nie pozwolił na wyświetlenie filmu w telewizji, bojąc się, że film mógłby mu zaszkodzić. Sam tak pisał o bohaterze filmu: „Ten portier nie był złym człowiekiem. On akurat naprawdę myśli, że dobrze byłoby kogoś publicznie powiesić, bo wtedy wszyscy się przestraszą i przestaną popełniać zbrodnie. W historii przerabialiśmy ten punkt widzenia, on był jego reprezentantem. To wynika z jego niezbyt może wysokiego poziomu umysłowego, z dość prostackiego stosunku do życia, ze środowiska, w jakim się wychował. Nie sądzę, żeby on był złym człowiekiem”.9 Złą był niewątpliwie pewna postawa- postawa autorytarna, którą reżyser podobnie jak inne opisywane wcześniej postawy przedstawił na konkretnym gruncie, w specyficznym środowisku. Fabryka jest tutaj pewnym małym światem, a bohater stara się w każdym aspekcie go kontrolować. Marzy mu się nieograniczona niczym władza. Cechuje go wręcz pragnienie kontroli totalnej. Osuch nie wydaje się być postacią szczególnie groźną czy niebezpieczną. Niebezpieczny jest jedynie jego sposób myślenia. Reżyser tym razem nie skupia się na konkretnej grupie, jednak obrazuje procesy myślowe zachodzące w pewnych grupach, dlatego również i ten film można zaliczyć do tych w których Kieślowski przedstawia jakiś mikroświat, a panujące w nim reguły odnosi do rzeczywistości.

Reżyser swoją przygodę z filmem dokumentalnym kończy na filmie, który wydaje się być sumą doświadczeń pracy z różnymi od siebie grupami ludzi. W filmie „Gadające głowy” reżyser dokonuje syntezy postaw przedstawionych filmów. Tworzy obraz nie jednej grupy, a wydawałoby się całego społeczeństwa. Ten dokument doskonale wieńczy dzieło reżysera. Reżysera dla którego „”Malutkie światy – w kropli wody”, czy też po prostu mikroświaty stały się obiektem zainteresowania w owym czasie”.10 Obnażał przy ich pomocy ówczesną szarą rzeczywistość. Starał się nie tylko opisywać i przedstawiać tą rzeczywistość ale również „jako artysta dążył także do poznania prawdy i jednoznacznie opowiadał się po stronie pokrzywdzonych i niedocenianych. Z wnikliwością i uwagą towarzyszył ich codziennym zmaganiom, dzielił z nimi trud ich egzystencji lub po prostu tkwił z nimi w pułapce wymuszonej bezczynności”.11 Kieślowski nie tylko przedstawiał filmowane przez siebie grupy, ale starał się w jak największy sposób w nie przeniknąć. Dzięki temu mógł z kamerą stać się prawie niewidzialnym, a przecież o to właśnie chodziło. By robić filmy prawdziwe, takie które zamiast opowiadać o rzeczywistości będą „opowiadać rzeczywistością”.12 Wszak to właśnie rzeczywistość jest najbardziej „Melodramatyczna i dramatyczna. Tragiczna i komiczna. Obfituje w niespodzianki i regularności. W spięcia psychologiczne i w przebieg, z którego wynikają myśli i refleksje wybiegające daleko poza sfotografowany obraz i nagrany dźwięk…”.13 Dzięki wniknięciu w przedstawiane przez reżysera światy udało mu się te postulaty spełnić. W pokazanych przez Kieślowskiego mikroświatach odbijała się prawda o całej ówczesnej rzeczywistości. Prawda, której próżno było wtedy szukać w gazetach. Prawda, której poszukiwaniu reżyser poświęcił całą swoją twórczość dokumentalną i nie tylko.

Autor: Łukasz Gajewski

1 K.Kieślowski, „Autobiografia”, Kraków 2006 s.46-47
2 Ibidem s.50-51
3 S.Zawiśliński, „Kieślowski.Ważne by iść.” Warszawa 2005 s.118
4 ibidem
5 K.Kieślowski, op.cit. s.51
6 S.Zawiśliński, op.cit. s.171
7 K.Kieślowski, op.cit. s.67
8 ibidem
9 ibidem, s.69-70
10 www.film.org.pl
11 ibidem
12 S. Zawiśliński, op.cit. s.115
13 ibidem

Komentarze

comments

Odchudzanie na Allegro NAJTAŃSZE OFERTY:

KomentarzePaneleAllegro.pl

Strona "o mnie"Wszystkie aukcje

galeria aukcji