CHEMICZNA KASTRACJA

Stanęło na tym, że zgodził się przyznać. Przekonał go do tego brat, który liczył na uniknięcie długiego i poniżającego procesu, w jaki z całą pewnością wciągnięto by także jego. Nie pomogło to jednak zbyt wiele, bo prasa o sprawie i tak napisała, a sąd uznał też, że Turing jako starszy musi ponieść odpowiedzialność za demoralizację młodszego, i dał mu do wyboru dwie kary: więzienie lub poddanie się chemicznej kastracji. Ta druga możliwość była nowinką i efektem zmian w rozumieniu homoseksualizmu. W pierwszej połowie XX wieku w środowisku naukowym zaczęła przeważać opinia, że nie jest to grzech wynikający z braku samokontroli, ale raczej choroba, którą należy leczyć. Już na przełomie lat 40. i 50. eksperymentowano z hormonami, odkrytymi niewiele wcześniej, i postulowano tworzenie specjalnych oddziałów szpitalnych dla skazanych gejów. Wszystko było jednak robione na chybił trafił, a szkody dla zdrowia leczonych ogromne.

Mimo to Alan – ponoć obawiając się o los badań nad komputerem – zdecydował, że woli chemiczną kastrację od więzienia. Odbywało się to wtedy tak, że skazanemu podawano żeński estrogen. To prowadziło do impotencji oraz pojawienia się efektów ubocznych: kurczenia jąder, wzrostu piersi, a także depresji. Skazany musiał się co tydzień meldować w szpitalu, gdzie mierzono poziom testosteronu i estrogenu we krwi, w ten sposób sprawdzając, czy zażywa przepisane dawki leku.

Jednocześnie zapowiadano, że zmiany są tymczasowe i wszystko cofnie się po odstawieniu leków, ale były to jedynie domysły. Terapia była eksperymentalna i mężczyźni nie zawsze wracali do dawnej formy. Dla samego Turinga skutki były opłakane. Początkowo ucieczki przed depresją szukał za granicą. Poleciał do Grecji, która była miejscem, gdzie „azylu” szukali brytyjscy homoseksualiści. Później – za informacją, że są tam dancingi „tylko dla mężczyzn” – do Norwegii. Szczęścia i spokoju jednak nie znalazł. 8 czerwca 1954 r. jego ciało znalazła w mieszkaniu sprzątaczka. Przyczyną zgonu było zatrucie cyjankiem potasu.

JAK BYŁO WCZEŚNIEJ I LEGALIZACJA!

Homoseksualistów – nazywano ich wtedy „pansy” – w latach 1940. i 1950. wciąż skazywano na podstawie tego samego prawa, które wykorzystano w czasie procesu Oscara Wilde’a w XIX wieku. Ludzie regularnie byli wysyłani za kraty. Nie było to niczym zaskakującym, bo w epoce wiktoriańskiej stosunki homoseksualne – choć powszechne, zwłaszcza w szkołach z internatami – uznawano za ciężkie przestępstwo.

Już od czasów Henryka VIII – który wykorzystał to jako bat na duchowieństwo – sodomię karano śmiercią. Tak było jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku, gdy na ławy oskarżonych w brytyjskich sądach trafiło ok. 9 tys. homoseksualistów, a w mniej więcej 400 sprawach orzeczono karę śmierci. Ostatnimi ukaranymi w ten sposób byli John Pratt i James Smith w 1835 r. Oficjalnie prawo nakazujące głową odpowiadać za to „przestępstwo” zniesiono dopiero w latach 1860. Nową karą było 10 lat więzienia.

Gdy w 1954 r. parlamentarna komisja przygotowała specjalny raport, wyliczono, że w więzieniach znajduje się 1054 mężczyzn skazanych za to, że byli gejami. Po tym raporcie i za sprawą rosnącego w siłę ruchu LGBT oraz przemian obyczajowych zmiany przyszły dość szybko. Dekryminalizacja stosunków homoseksualnych w Anglii i Walii została przegłosowana w 1967 r., choć jeszcze w 2000 r. oficjalnie przestępstwem było, gdy seks odbył się w hotelu. W Szkocji zmiany ustawowe zostały wprowadzone w 1982 r., a w Irlandii Północnej 2 lata później. Na Wyspie Man ustawę utrzymywano aż do 1994 r., a jeszcze 12 lat temu dla homoseksualistów istniała podwyższona granica wieku umożliwiającego wyrażenie zgody na stosunek.

Dziś brytyjski premier, wywodzący się z Partii Konserwatywnej, mówi, że jest dumny z tego, iż Wielka Brytania „jest najlepszym miejscem w Europie do tego, by być gejem, lesbijką lub transseksualistą”. I dodaje, że z homoseksualnych małżeństw chciałby zrobić brytyjski towar eksportowy i rozpropagować je na całym świecie. Od skazania Turinga minęło niewiele ponad 60 lat.

Autor: Tomasz Borejza
Źródło: eLondyn

Komentarze

comments